Westchnąłem ciężko, zamykając oczy. Postanowiłem, że moje zdolności ruchowe ograniczę do zera i pozostanę na podłodze. Znając życie za chwilę znowu bym się na niej znalazł wiadomo przez kogo.
- Żyjesz? - spytała po chwili, wychylajac się zza łóżka.
- Nie, umarłem...
- Tym lepiej! - krzyknęła uradowana, gładząc murzyna po miękkim futrze.
- Dla kogo niby?...
- Dla wszystkim.
-... Pocieszająca jesteś - burknąłem.
- Oh, wiem.
- Lepiej leż, bo cie do tego zmusze... Jak tylko zechce mi się wstać.
- Jesteś leniem, przyznaj się. Na dodatek pedofilem, psychopata, manipulatorem, sadysta, masochista i...
- A ty - przerwałem jej - jesteś wkurzajaca, irytujaca, natretna, nienormalna i... aż zabrakło mi na ciebie określeń.
- Ha! Powiedz jeszcze, że urocza, miła, sympatyczna...
- Chyba cię coś boli... - prychnąłem pod nosem.
- Mnie na pewno nie - uśmiechnęła się podle, zakrywajac kocem. Przewrocilem teatralnie oczami, odwracajac się plecami do łóżka. Niech spłonie.
~Shail~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz