Szłam tunelem w stronę światła. Wiem, mówią żeby tak nie robić, ale czułam, że muszę tam iść. Za mną ktoś był, ktoś krzyczał żebym się zatrzymała, ktoś złapał mnie za rękę...
Otworzylam lekko oczy rozglądając się dookoła.
-G...Gdzie ja...?
Wydusilam z siebie z trudem łapiąc powietrze. Ktoś kto trzymał moją rękę drgnął.
-Jestes bezpieczna...
Moim ciałem raz po raz wstrzasały dreszcze, nie potrafilam wypowiedzieć ani słowa... A miałam tyle pytań... Czyli nie zginęłam? Szkoda... Znów muszę przez to przechodzić by za jakiś czas znów spróbować zginąć. Niby tak prosto zginąć jednak zawsze ktoś mi przeszkodzi. Czemu? Łzy same spłynęły po policzkach zostawiając mokry ślad. Dlaczego mnie nie zabiją? Dlaczego tak bardzo chcą żebym nadal żyła? Ktoś kto cały czas był przy mnie delikatnie otarł łzy.
-Nie płacz sieroto...to nic nie da...tylko wkurzasz tym wszystkich...
Jeśli to miało mnie pocieszyć to coś nie wyszło. Miałam ochotę uciec...daleko od nich wszystkich. Daleko...Każdy się mną bawi...każdy... Nikt nie traktuje mnie poważnie. Szkoda by było gdyby nagle ataki Alexa się nasiliły, prawda?...
~Alisa~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz