środa, 11 grudnia 2013

Co się stało?

Wkurwiony wszedłem do "ruin" i trzaskając drzwiami pokierowałem swoje kroki na górę. Nie możliwe. On nie mógł przeżyć. Tylko dlaczego właśnie przed chwilą go spotkałem...
- Shail? - usłyszałem za sobą zaspany głos. Odwróciłem się i obdarowałem morderczym spojrzeniem Naye. Dziewczyna wzdrygnęła się, momentalnie zapominając o resztkach snu. Chciałem coś powiedzieć, ale nie wiedziałem co. Tak, powiem... Właśnie spotkałem swojego "martwego" brata, którego jeśli bym mógł to zabił. Wypusciłem głośno powietrze z płuc, opierając sie o ścianę. Dziewczyna jeszcze przez dobrą chwilę wpatrywała się we mnie niezrozumiale, marszcząc czoło.
- Idź spać... - mruknąłem po chwili, idąc do pokoju.
- W porządku? Stało się... Coś? - spytała szybko, nie bardzo wiedząc co dalej powiedzieć.
- Nie, nic się nie stało - westchnąłem, zamykając za sobą drzwi. Gdy tylko zniknąłem z pola widzenia dziewczyny naszła mnie ogromna ochota rozładowania złości i zrobienia czegoś komuś... lub sobie. Powstrzymałem się jednak od tego wmawiając sobie, że to wszystko i tak nie miałoby sensu. Teraz już wiem, co Sebastian miał na myśli. Jeśli zobaczę tu Alise, własnoręcznie ją zabije. Jeśli w ogóle ją zobaczę. Kto wie, czy już nie przeszła na ich stronę. Zaraz wszystko będą o nas wiedzieć. Tylko dlaczego nie zabilem jej wcześniej, choć miałem ku temu tak wiele okazji... Cudnie... Sięgnąłem po butelkę z piwem i pociągnąłem sporego łyka. Ściąganąłem bluzę i koszulkę, po czym rzuciłem się na łóżko. Westchnąłem głęboko, chowając twarz w poduszkę. Nawet nie wiedziałem, kiedy nadszedł sen.

~Shail

NARRACJA RICKO

Odwróciłem się na bok, przytulając do czyjegoś ciepłego ciała. Na moje szczęście osoba odwzajemniła przytulankę i objęła moją szyję rękami, przyciągając moją twarz do swojej.
- Kochanie... - mruknąłem ospale, składając delikatne pocałunki na aksamitnych wargach. Moje ręce instynktownie powędrowały wzdłuż talii dziewczyny, aż na sam dół. Jęknęła cicho, wplatając palce w moje włosy. Na moje usta wpłynął błogi uśmiech. Odchyliłem głowę, mrucząc coś niezrozumiałego pod nosem. Sam do końca nie wiedziałem, co się działo. W głowie bębniło mi i szumiało jak Bałtyk, a przed oczami przelatywały jakieś rozmazane obrazy.
- Naya... - powiedziałem po chwili całkiem wstawiony. Dziewczyna, którą obejmowałem obruszyła się nagle i gwaltownie mnie od siebie odepchnęła.
- Wypierdalaj gnoju! - wrzasnęła, wyskakując z łóżka i zatrzaskując się w łazience. Dopiero po chwili ogarnąłem o co chodzi. Przetarłem oczy i rozejrzałem się po pokoju w poszukiwaniu zaginionych części garderoby. Westchnąłem znudzony, po czym nie śpiesząc się, ubrałem. Zabrałem wszystkie swoje rzeczy i chwiejnym krokiem wyszedłem na zewnątrz nawet nie żegnając się z dziewczyną. Jak jej było? Nie pamiętam.
        Już na sam początek owiał mnie chłodny wiatr, a mi zachciało się rzygać. W ostatniej chwili złapałem się ściany ratując tym sposobem przed pocalowaniem ziemi. Drżącym ruchem ręki wyjąłem z kieszeni telefon, po czym instynktownie wystukałem numer do Shaila.
- *Czego? - po chwili w słuchawce odezwał się zaspany głos.
- Stary, weź no przyjdź po mnie, bo ja do ni chuja nie wiem gdzie jestem...

~Ricko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz