Jedyne co poczułem to okropny ból kręgosłupa, który potem rozszedł się po całym moim ciele. Wtedy wiedziałem już, że powracam do żywych, a sen idzie w niepamięć.
Zamrugałem kilkakrotnie powiekami, przywracają sobie ostrość widzenia. Rozejrzałem się po pokoju, wzrok zatrzymując na opatulonej istotce leżącej na łóżku. Westchnąłem głęboko i podszedłem bliżej. Dłonią dotknąłem jej policzka, chcąc sprawdzić czy chociaż trochę się ogrzała. Szału nie było, ale zawsze coś...
Dziewczyna nagle skrzywiła się marszcząc czoło, po czym zaczęła kaszeć. Jej ciało przeszły drgawki, a ona sama przewróciła się na bok i zawinęła kocem. Położyłem rękę tym razem na czole, jednak szybko ją cofnąłem...
"ja piernicze, to parzy..." - przemknęło mi przez myśl.
Namoczyłem jakąś szmatkę w zimnej wodzie i przyłożyłem jej do czoła. Na jakoś czas powinno pomóc... Nieźle będzie, jeśli złapie zapalenie płuc.
Ponownie usiadłem na krzesełku, wpatrując się w jej spokojną twarz gdy spała. Wtedy przynajmniej nie marudziła i nie wkurzała innych dookoła... Na przykład mnie... Uśmiechnąłem się lekko, przeczesując palcami włosy. Zapowiada się długie chorobowe...
~Shail~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz