środa, 29 stycznia 2014

Psychopatka....

Zaczynamy. Skoczyłam na moją ofiarę jak zawodowy łowca skracając od razu jej nic nie znaczące życie. Gładko wylądowałam na ziemi, jeszcze zanim zimne ciało opadło bezwładnie na mokry beton.
-Teraz tylko czekać na pieski....
Dźwięk syren, skryłam się w cieniu oddając moją duszę nocy. Wyciągnęłam dwie czarne spluwy zrobione specjalnie dla mnie. I dla mojego osobistego sposobu zabijania.
-Witajcie panowie....
Odezwałam się po chwili. Zastygli niemal jak woskowe figury, jedynie bicie ich serc i przyśpieszone oddechy upewniały śmierć, że czeka ją praca. Więc chodź tu moja nierozłączna połówko. Jeden po drugim padali, a lodowe kule rozpływały się w ich ciałach. To takie piękne być w swojej skórze, nie musieć męczyć się z byciem grzeczną sierotką marysią.
-Już? Tak szybko?
Spojrzałam na moje zabaweczki, które już na pewno były martwe. Warto jednak zawsze się upewnić.
-Następnym razem powieszę ich nad jeziorem pełnym komarów, poczekam aż ich pogryzą, rozwiążę im ręce, żeby mogli się podrapać i znów zwiążę.... (pozdrawiam Agatę xD )
Mój szyderczy, lekko psychiczny śmiech, echo poniosło w głąb miasta uświadamiając innym, że wróciłam. Koszmar wszystkich znów zaistniał, będą umierali patrząc na moją maskę. Nie nie zgapiam od psychopaty, to on wzorował się na mnie. Wskoczyłam na dach chowając broń w specjalnie przygotowane miejsce na nie na udach. Ważne jest żeby szybko dorwać się do narzędzia zbrodni. Księżyc powoli chował się za budynkami. HA! Chyba nie myślicie, że to koniec naszej wycieczki po zaświatach! Proszę usiąść wygodnie i trzymać łapska przy sobie, dziękuję. Ze śmiechem ruszyłam przed siebie. Teraz znałam swoją wartość, byłam ponad wszystkimi, byłam lepsza od wszystkich, byłam sobą! Taką jaką stworzył mnie Blood Moon. Alex powstał z popiołów jak feniks, niezniszczalny i wieczny. Jestem legendą tego miasta. Co tam nasze czarne wróbelki, macie Alexa! Skoczyłam z wieżowca. Mój cień na tle słońca zainteresował wszystkich, jednak nie ma tak dobrze panie i panowie! Zahaczyłam linkę o jeden z balkonów i przeleciałam nad ulicą główną, gładko lądując na jednym z dachu i znikając w dzielnicy portowej. Pa Pa rybeńki... Idę się zabawić! HAHAHA!

~Alex~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz