Westchnąłem ciężko, mrużąc oczy. Czy mi się zdaje, czy tam ktoś stoi? Podniosłem się z zimnego betonu i podszedłem do okna, skąd przed chwilą wychylała się zwiewna, ciemna postać. Teraz nic tu nie było. Jakby wcześniej rozpłynęło się w powietrzu.
- Dziwne... - mruknąłem pod nosem, chcąc wrócić na moje stare miejsce. Niestety było już przez kogoś zajęte. Czarnowłosa dziewczyna głowę miała spuszczoną, a wzrok utkwiony w dłoniach ułożonych na kolanach. Obok niej leżała paczka papierosów, nóż, jakieś tabletki, żyletki.-.. Kim jesteś?
- Wiedziałem, że mnie zapomnisz... - odezwała się po chwili. - To przez ciebie nie żyję. To ty mnie zabiłeś. Jak mogłeś!
- Pieprzysz od rzeczy! - warknąłem, rzucając w postać nożem. Przetarłem oczy, czując jak obraz zaczyna tracić barwy i kontrast. Zamrugałem kilkakrotnie, jednak w miejscu dziewczyny nie było już nikogo, a nóż tkwił wbity w drewniane drzwi. Westchnąłem ciężko, opierając się o zimną ścianę.
- To nie moja wina... - szepnąłem sam do siebie.
Owszem, twoja...
- Kim jesteś? - rozejrzałem się, słysząc czyjś nieznajomy głos.
Jestem tobą...
-... Mną? No to współczuje...
Spójrz Shail... Kim tak naprawdę jesteś... Zwykłym chłopakiem. Żadny z ciebie zabójca.
Prychnąłem pod nosem, odrzucając od siebie broń. Może moja druga połowa ma rację...
~Shail~

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz