Sam nie wiem, jak mogło do tego dojść, ale było ich za dużo. O wiele za dużo. Dwoma skokami znalazłem się na górze. Odwaliłem drzwi, a widok nawet mnie nie zaskoczył.
- Black... Dawno cię ne widziałem. - Zmrużyłem oczy.
- O, Shail! No widzisz jakie miłe spotkanie. Wybacz, że tak bez uprzedzenia, jednak zabiorę tą oto tu dziewczynę, żeby nie robić wam kłopotu.
- A zapytałeś o pozwolenie? - Wyciagnąlem nóż i zaatakowałem go, jednak zdążył zrobić unik i zasłonił się własną córka.
- Nie radzę, albo ona zginie.
- Nie zależy mi na niej. A tobie zależy na tym, co jest w niej. Mam rację?
- Bystry jesteś, dzeciaku. - Usmiechnął ze podle. Prychnąłem pod nosem i ponowiłem atak. W sekundę pojawiłem się za nim i wbiłem nóż w jego łopatkę. Black wydałz siebie krzyk bólu i odrzucił na bok Alise. Wtedy właśnie odciagnalem go od niej i razem wylecieliśmy z pokoju, tyle, że Charlie wypadł na parter przez barierkę, przywalajac z impetem w ziemię.
- Naya! - Ryknąłem do dziewczyny, znalazwszy ją w tłumie. - Zabierz ją stąd! - Wskazałem na pokój, w którym znajdowałasię Alisa. Rudowłosa kiwnęła głową, dobijajac przeciwnika.
Zeskoczyłem z góry i ponownie stanąłem twarzą w twarz z Blackiem. Mężczyzna Usmiechnął się jadowicie i wyjął broń. Zrobiłem szybki uskok, zanim kula mnie dosięgła. Pojawiłem się obok Blacka i przywaliłem mu w skroń. Zachwiał się lekko, tracąc na chwilę świadomość. Widziałem, jak przeciwnika przybywa. Przekląłem pod nosem
- Shail! Chodź! - W tlumie zobaczyłem Ricko, machajacego do mnie.
- Idźcie! I weźcie dziewczynę! Dołączę do was! - Odkrzyknąłem, odpychając atak. Ricko jeszcze przez chwilę bił się sam ze swoimi myślami, jednak w końcu on również wybiegł. Kiwnąłem delikatnie głową, a po chwili poczułem mocne uderzenie o ziemię. Syknąłem, mocniej ściskając nóż w ręce. Black przystawił broń do mojej głowy, jednak ponownie go przechytrzylem i wbiłem nóż w jego nogę. Mężczyzna upadł na ziemię, gupiac spluwe. Szybko podniosłem się z ziemi i odskoczyłem d niego. Zlustrowałem ostatni raz pomieszczenie wzrokiem i również wybiegłem na zewnątrz. Nie widziałem, czy mnie gonili, jednak miałem taką pewność. Wskoczyłem na dach, jednocząc się z ciemnością. Teraz tylko znaleźć resztę.
~Shail~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz