poniedziałek, 30 września 2013

XXVIII ~Rozkmina

   Patrzyłam na jego sylwetkę bawiącą się nożem. W każdej chwili moje życie mogło się zakończyć. Muszę czekać do świtu wtedy zniknie jak zły sen. Jak koszmar, który nawiedza mnie co noc. Jego rękawy osunęły się ukazując wiele ran bo nacięciach. Jego ręce tak podobne do moich. Przeniósł swój wzrok na mnie, a gdy zrozumiał gdzie patrzę naciągnął rękawy aż po nadgarstki. Jego maskę oświetlał księżyc, tak jakby chciał zaznaczyć, że on jest dzieckiem nocy. Demonem polującym na dusze innych. Potworem, który tylko czeka aż ktoś popełni błąd. Wiem, domyślam się, że doskonale sobie zdaje sprawę co o nim myślę. Boję się go....
    -Więc...? - na dźwięk jego głosu ciarki przeleciały mi po plecach -powiesz co wiesz...?
-N-nic nie wiem....naprawdę...dajcie mi odejść...-odpowiedziałam cofając się maksymalnie pod ścianę.
-Odejść? Ewentualnie w zaświaty...
Zeskoczył z parapetu i powoli stawiał kroki w moją stronę. Ile musiał przejść żeby stać się TYM czym jest...? Nie ma w nim człowieczeństwa, nie ma współczucia czy czegokolwiek ludzkiego. Jestem dla niego zabawką, kotkiem którego może nastraszyć. Chociaż od zawsze byłam tylko workiem treningowym, teraz tylko z tą różnicą, że stoi przede mną psychopata z nożem. Usiadł naprzeciw mnie patrząc prosto w oczy, tak jakby chciał dowiedzieć się o czym myślę. Ale po co skoro doskonale wie? Oczy zwierciadłami duszy, powiedzą o człowieku wszystko czego chcesz się dowiedzieć. Ale co mogą powiedzieć o mnie? Czego sama o sobie nie wiem? I co on o mnie wie?
    Chce żeby odszedł, ale chcę również żeby został...
Dziewczyno ogarnij się...
Ale ja nie chcę się ogarniać, chcę żeby odszedł, ale chcę również żeby został. Czemu? Być może mój głupiutki mózg stwierdził, że brakuje mi adrenaliny. Głupia ja. Skąd mam wiedzieć czy zaraz mnie nie zabije? Czy nie powinnam teraz płakać i krzyczeć, żeby mnie wypuścili...? Czy nie powinnam teraz rzucić się na niego, wyrwać nóż i poderżnąć gardło? Albo sięgnąć po broń, o której nie mieli pojęcia, wystrzelić i uciec oknem, lub na kamikadze powystrzelać wszystkich. Ale co by ze mną się stało? Zostałabym złapana przez ojca i...pewnie zabita. A tutaj? Mam gdzie spać, mam co jeść i pić. Więc kto czerpie z tego większe korzyści? Ja czy oni?



~Alisa~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz