poniedziałek, 9 września 2013

XXVI ~Bolesna rozmowa

    Słyszałam jak na dole dyskutują, a potem nagle milkną. Zwinięta w kłębek trzymałam się za serce. Tak bardzo bolało. Nagle ktoś otworzył drzwi, do pokoju wparował ten szatyn, z czymś w ręku.
-Masz... popij to... -usiadł na łóżku i podał mi kubek z herbatą, a potem jakąś tabletkę.
-A więc tak zginę... co to...? cyjanek...? -zmrużyłam oczy biorąc kubek i ogrzewając nim skostniałe dłonie.
-Nie... to leki... potrzebujesz ich prawda...?
Drgnęłam. Te leki wydawane były tylko na receptę, w takim razie... musieli je ukraść.... Dla mnie, mogli zostać złapani. Spuściłam głowę speszona i połknęłam tabletkę.
-Bardzo ładnie... na pudełku pisali, że musisz brać je przez tydzień. Nie przemęczaj się... -poprawił mi poduszkę i przykrył kocami- Jesteś Alisa prawda....? - Kiwnęłam głową -Ładnie... jestem Ricko...
Uśmiechnął się lekko. Na mojej twarzy zagościł słaby uśmiech.
-Miło mi...
-Mi również... -uśmiechnął się po raz ostatni i wyszedł.
   Siedziałam z laptopem na kolanach, bez celu przeskakując ze strony na stronę. Mój pokój był zamknięty na klucz. Reszta chyba spała, ale nie dziwię się... była 3 w nocy. Powieki same mi się zamykały, schowałam laptopa do torby i owinęłam się kocem.
-Ty już śpisz...? -ten głos... gęsia skórka przeszła mi po plecach. -Widzę, że Ricko pomylił tabletki... miała być ta z cyjankiem.....
-Cz-czego chcesz...? -zapytałam drżącym głosem.
-Czego...? Oczywiście, że dowiedzieć się co w tobie jest... -szybkim krokiem podszedł do mnie i przycisnął do ściany. -Gadaj... nic cię nie dziwi..? Jakieś wypukłości pod skórą...? -przejechał nożem po policzku nacinając skórę. Miał maskę... z nią czuł się pewniej.
-P..proszę... puść mnie...- łza spłynęła po policzku mieszając się z krwią -Czemu to robisz...?
-Bo jestem psychopatą... - psychiczny uśmieszek zagościł na jego twarzy, po czym obrócił się walnął mną o ścianę i wyszedł. Kątem oka zauważyłam  jak zatrzymuje go rudowłosa. Znów zamknęli mnie na klucz i zeszli na dół. Leżałam patrząc w sufit i czekając na kolejne bolesne spotkanie z psychopatą...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz