czwartek, 1 sierpnia 2013

V ~.Psychopata z nożem


Przypatruję się czarnowłosej dziewczynie, która szybkim krokiem zmierza w kierunku szkoły. Widzę w jej oczach strach, który zżera ją od środka. Jej dusza należy teraz do mnie. Drżącymi rękoma otwiera przed sobą furtkę, prowadzącą do samego środka piekła na ziemi, a następnie wbiega do budynku w którym rozbrzmiewa pierwszy dzwonek.
       Uśmiecham się znacząco. Dyskretnie skrywam nóż w wewnętrznej kieszeni kurtki. Zeskakuję z drzewa, które stało się moim nowym punktem obserwacyjnym, a następnie podążam jej śladami. W głowie zapala mi się czerwona lampka, jednak ignoruję to ostrzeżenie. Wiem co robię i nawet jeśli coś pójdzie nie tak, sam poniosę za to konsekwencje.
       Puste już korytarze szkolne niosą ze sobą jedynie urywane szepty, lub odgłosy, jakie wydają z siebie pełne klasy. Idę nieśpiesznym krokiem do klasy o numerze trzynaście. Lekko pukam w drzwi. Słyszę tylko ciche – „proszę”. Uchylam skrzypiącą deskę i zaglądam do pomieszczenia. Widzę tysiące par oczu, które obserwują mnie, jakby zaraz chciały się na mnie rzucić.
- Przepraszam za spóźnienie, szukałem klasy. – Tłumaczę się, siląc na lekki uśmiech w stronę nauczycielki, która na znak zrozumienia kiwa głową i wskazuję miejsce w którym mam zasiąść. Jest to ostatnia ławka. Bez słowa podążam w jej kierunku, ignorując pozostałe grono klasowe. Nie… Jednak nie ignoruje wszystkich. Kątem oka spoglądam na czarnowłosą dziewczynę, która beznamiętnie spogląda się w okno nie zainteresowana całym tym wydarzeniem. Uśmiecham się złośliwie pod nosem, siadając w ławce.
- Moi drodzy, chciałabym wam przedstawić waszego nowego kolegę. Poznajcie proszę, Shiro Kazuki. – Wskazuję na mnie ręką. Znowu wszystkie pary oczu, te brzydkie i te ładne spoglądają się w moją stronę. Niechętnie wyciągam rękę do nich i macham lekko, aby po chwili z ulgą ją opuścić.
- Mam nadzieję, że spodoba ci się w naszej szkole. – Dodaje nauczycielka zaczynając po chwili lekcje.
       Nie mam zamiaru oczywiście się uczyć. Chyba tylko głupi mógłby pomyśleć, że jestem tutaj w celach edukacyjnych. Czyli można by rzec, że cała szkoła to istni debile, psychopaci i gwałciciele w jednym. Spoglądam jednak kątem oka na ów dziewczynę, ciągle spoglądającą w okno.
Ona w ogóle żyje?
W ten nachodzi mnie dzika myśl, aby szturchnąć ją ołówkiem. Przecież tylko hardcory tykają ołówkami na lekcji, aby nauczyciel tego nie zauważył. W błyskawicznym tempie wyprzedza mnie jednak ręka nauczycielka, która z impetem ląduje na ławce tuż przed nosem wystraszonej dziewczyny.
- Alisa! – Zagrzmiała. – Tu jest lekcja, a nie tak za oknem!
- J-ja… Przepraszam.. – Wyjąkała zdenerwowana, a na jej czole pojawiły się krople zimnego potu.
A więc córka największego szychy FBI ma na imię Alisa? Uroczo…
Po chwili nauczycielka odchodzi. Z trudem powstrzymuję śmiech i mi to nawet wychodzi. Mentor znów podchodzi do tablicy i zaczyna tłumaczyć jakieś bzdety. Znów udaję, że coś piszę, czego oczywiście nie robię. Wzdycham ciężko. Nagle rozbrzmiewa dzwonek. Wszyscy rzucają się do drzwi, nie czekając na przerwane w połowie zdanie od nauczyciela.
       Pakuję książki do plecaka i wychodzę z klasy. Na zewnątrz wyszukuję wzrokiem czarnowłosej. Siedzi pod drzewem. Ja również siadam, jednak parę metrów dalej. Nic się nie stanie, jeśli się ofiarę trochę poobserwuje. Martwię się tylko, że uznaję mnie za pedofila, albo gorzej.
       Przewracam oczami, siadając na murku. Doskonale tutaj widać wszystko. Uśmiecham się pod nosem.
Zaczyna się robić ciekawie...



~Shail~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz