Uśmiechnęłam się szatansko wyjmując czarny marker z torby.
-Nie było trzeba zasypiać...
Podeszłam cicho do chłopaka i nachylilam się nad nim. Z podłym usmieszkiem dorysowałam mu wąsy i okulary. Nie mogąc się powstrzymać dorysowałam również brodę a na nosie kropkę. Powstrzymałam się jednakże żeby nie narysować mu karniaka na czole. Chociaż...
Zadowolona z siebie zeszlam na dół cicho zamykając za sobą drzwi. Wszyscy siedzieli skupieni nad jakimiś planami.
-Hej...nad czym siedzicie? -Usiadłam między Billym a Ricko.
-Aaaa....trzeba by wyremontować te ruiny. Sama wiesz najlepiej. W pokoju masz materiał na bałwana.... I nie mam na myśli Shaila...
Wszyscy zachichotali cicho.
-Wiem! Pomalujmy pokój Ricko na różowo! - Billy z entuzjazmem wziął różowy mazak i zabazgrał na planie jedno z pomieszczeń.
-Nieee! Nie znasz się na modzie... Modny jest teraz roż-amarand! -Naya z podlym usmieszkiem spojrzała na Ricko.
-Okej....ale chce pokój w kwiatki! I do tego poduszkę i pościel w poniacze!
Ze śmiechu wszyscy tarzali się po podłodze. Godziny mijały na ustaleniach i kłótniach, gdy nagle coś zaczęło drapać drzwi. W sekundę wszyscy zamilkli spoglądając w kierunku drzwi. Wyjęli broń i powoli podchodzac do drzwi, uchylili je.
-Jaki słodziak! -Naya odrzuciła broń i wzięła czarnego kotka na ręce. -Kto cię tu zostawił słodziaku? Nie martw się, od teraz jesteś jednym z nas...
-A Shail? -Ricko zamknął drzwi krzywiąc się..
-Zgodzi się go zatrzymać. -Dziewczyna usiadła na kanapie dając kota na kolana. -Mnie lubi...a ciebie nie...
Ricko zrobił obrażoną minę i usiadł pod ścianą. Czekam tylko na reakcje Shaila gdy zobaczy swoje odbicie w lustrze...
~Alisa~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz