niedziela, 6 października 2013

XXXV ~Ricko nie lubi krzaków :C

Siedziałam między Ricko a Billy'm na ławce w parku. Naya starała się ogarnąć mapę latając od przechodnia do przechodnia, lecz każdy pokazywał inny kierunek.
-To nie ma sensu... ma ktoś fajki.... -Ricko westchnął ciężko
-Ty....już...nie....palisz...-Naya zaakcentowała każde słowo powoli podchodząc do niego. Chłopak zbladł i zbyt mocno odchylił się do tyłu, by po chwili wpaść w krzaki. Podły uśmieszek zagościł na twarzach reszty, a po chwili zaczęli tarzać się ze śmiechu po ziemi.
-M...możemy iść...? -odezwałam się niepewnie
-A wiesz dokąd...jeśli tak, to droga wolna.. -rudowłosa prychnęła pod nosem i rzuciła we mnie mapą. Rozmazane kształty i plamy... mam nadzieję że po soku a nie po czym innym.
-Psychopata chciał żebyśmy spotkali się w ruinach zamku.. -odpowiedziałam po chwili.
-A skąd wiesz...tutaj nie ma zaznaczonych żadnych ruin...
-Ale za to jest napisane markerem "idźcie do ruin na południu miasta"...
Popatrzyli po sobie i walnęli się rękami w czoło.
-Idziemy.
Pociągnęli mnie za ramię i ruszyli na południe. Ricko coś śpiewał, Billy coś klikał na telefonie a Naya z kamienną twarzą ciągnęła mnie za ramię. Ciekawe co się stało z psychopatą? Może zginął? Ale dlaczego te myśli mnie nie cieszą a tylko niepokoją? Może chcę aby żył?
  Robiło się coraz zimniej i zimniej. W końcu końcówka listopada, nie ma dziwne że zimny wiatr uprzykrzał wszystkim życie.

~Alisa~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz