Obudzilem się w tym samym miejscu. Cud, że jeszcze żyłem. Sądząc po stanie psychicznym tej dziewczyny, zdesperowana mogła wyciągnąć nóż i zabić mnie na miejscu. Westchnąłem głęboko i zmusiłem mięśnie do współpracy. Kątem oka zauważyłem śpiącą sylwetkę Alisy. Przez chwilę zawiesłem na niej swój wzrok.
Jednak zostałem...
Nagle poczułem coś dziwnego na twarzy. Zmrużyłem oczy i zdjąłem maskę. Przejechałem dłonią po policzku, czując jakiś samoprzylepny materiał.
Plaster?
Nie mówcie mi, że w nocy zamiast mnie zabijać, bawiła się w pielęgniarkę. Dlaczego to zrobiła... Czy była aż tak ciekawa mojej twarzy i zdjęła maskę, zobaczyła to co... Zobaczyła i ją ruszyło sumienie? Dlaczego...
Po dłuższej chwili wstałem z okna i zasunąłem kurtkę. Podeszłem do niej i spojrzałem na jej spokojną twarz.
Ogarnji że się... Masz ją zabić...
W ten jakby mnie olśniło.
Jasne, że nie wzięłaś leków sieroto... A potem będziesz umierać...
Wziąłem jakąś kartkę i nabazgrałem na niej: "Nie zapomnji o lekach, anorektyczko..." po czym zostawiłem ją na stoliku. Ostatni raz uraczyłem ją swoim spojrzeniem, po czym wyszedłem cicho.
Na dole widok, który ujrzałem wcale mnie nie zdziwił. Puste paczki po szlugach i po... Żelkach? No nie wiedziałem, że żelkami można się naćpać, ale widocznie Ricko obala wszelakie mity. Pokrecilem głową i skierowałem się do wyjścia.
- Shail? Już wstałeś? - Rudowłosa przetarła oczy.
- Taa... Trzeba by tu posprzątać... - Rozejrzałem się po pomieszczeniu. Dziewczyna kiwnęła głową i wstała.
- W porządku? - Spytała. - Twoje ręce... - Dodała, choć po chwili zdała sobie sprawę, że nie powinna.
- Nie ważne, co tam się stało... Żyjecie... Cieszcie się i posprzatajcie tu... A, i jeszcze jedno... Przypilnuj anorektyczke, żeby wzięła leki...
- Mhm... - Naya Kiwnęła głową, zajmując się pracą i w dość nieprzyjemny sposób budząc wszystkich. Pokrecilem głową, po czym wyszedłem. Zapewne znów wrócę w nocy.
~Shail~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz