piątek, 18 października 2013

XL ~Pielgrzymka

  To...ciepło, które od niego biło sprawiało, że czułam się bezpieczna, ale i speszona. Nie potrafilam uwierzyć, że ten skurwiel skręcił mi kostkę. Ale co ja się dziwię, wypchnął mnie z okna na lód, a oczywiście z moim wrodzonym sieroctwem musialam się uszkodzić. Westchnelam ciężko przewracajac się na drugi bok i owijajac się szczelniej kocem. Przez ojca nie miałam teraz okna i całe zimno wpraszalo się do pokoju. Przed oknem uzbierala się nawet spora kupka śniegu... Usłyszałam skrzypniecie drzwiami.
-Huh...zimnawo tu troszku... -Billy naciągnął rękawy bluzy.-choć...na dole jest troszkę ciepłej..
-A..ale..psychopata...-wydukalam z siebie siadajac
-On mnie przysłał... -pomógł mi wstać i biorąc moja torbę odeskortowal na dół. Wszyscy na coś się szykowali, znów zaatakują..czy oni zawsze muszą zabijać? Czy ich aż tak to bawi...
Billy posadził mnie na kanapie i podał koce, którymi od razu się opatuliłam, a on zostawiając moją torbę przy kanapie usiadł do komputera.
-Nie zapomnij wyłączyć kamer...-powiedziała Naya ostrzac noże.
-Spokojna głowa, wyłącze od razu alarmy orazo ogrodzenie pod napięciem.
-W..takim r...razie..gdzie się wlamujecie, że mają ogrodzenie pod napięciem...?-spytalam niepewnie bawiąc się własnymi palcami.
Chwilę milczeli.
-Potrzebujemy broni...-Ricko westchnął ciężko oczekując ciosu od psychopaty, jednak ten tylko mruknął coś pod nosem i schował ostrza pod płaszcz.
-Zaczynamy panie, panowie i Ricko...-powiedział, po czym cała pielgrzymka wyszła z budynku...
~Alisa~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz