sobota, 1 lutego 2014

Przemyślenia i życiowe rozważania w jednym

Odetchnąłem głęboko, odrzucając pustą butelkę po alkoholu gdzieś przed siebie. Szkło zderzyło się ze ścianą i rozbiło na tysiące małych kawałeczków. Dokładnie tak jak moje życie. Jeszcze przed chwilą wszystko było dobrze. Nie musiałem martwić się o nic. Może jedynie o to, że ktoś zajmie nasz teren. Teraz jest zupełnie inaczej. Nie ma już nikogo. Nie ma już nic.
- Szkoda, że tak późno zdałem sobie z tego sprawę... - mruknąłem sam do siebie, mrużąc lekko w irytacji oczy. Byłem zły.. zły sam na siebie. I za to, że nigdy nie potrafię trzymać słów na uwięzi. Zawsze muszę powiedzieć coś za dużo...albo zapomnieć wyznać niektórych rzeczy. Taki kaprys.
- Tylko dlaczego ona...
Jedyna osoba, którą lubiłem wkurzać. Nigdy jakoś nie mogłem jej zabić. Nawet wtedy, gdy nadarzała się do tego idealna okazja, nie mogłem nacisnąć na spust. Dlaczego? Nie wiem... Gdybym wtedy tego nie powiedział... Ona by żyła. Nie uciekłaby. Nic by się nie stało. Z resztą przecież zawsze musi się stać "coś", żeby życie stało się "zabawniejsze".
- Pewnie... - prychnąłem sarkastycznie pod nosem, zażywając ostatnią tabletkę. Łeb mi pękał, a sam czułem się jakbym miał stać się szklaną butelką po spotkaniu ze ścianą. Gdybym teraz wstał, na pewno bym się spotkał z podłogą.  
- Alex... - mruknąłem po chwili, ożywiając temat na nowo w mojej głowie. Racja. W końcu mój "idol". Maska i te bzdety. W końcu trzeba być "oryginalnym" tak jak ja. Oryginalność to moje drugie imię... od drugiej strony chyba... A jeśli to wszystko na prawdę się już skończyło? Jeśli tak, to chcę umrzeć....

~Shail~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz