-hej....facet wstawaj.... -szturchnęłam nogą zapijaczonego psychopatę. Burknął coś pod nosem, w sumie nie chciało mi się nawet dociekać co to było. -Trzeba cię zabrać z tego psychiatryka bo zaraz udzieli ci się atmosfera tego miejsca....
Z moją delikatnością wyrzuciłam go przez okno w krzaki, po czym sama zgrabnie wylądowałam na ziemi. Ale będzie miał kaca. Podtrzymując go powoli czołgaliśmy się do starych garaży. Wyglądaliśmy pewnie komicznie, zwłaszcza, że ledwo go unosiłam.
-Ciężki...cho-lera.... -Jęknęłam słysząc strzyk kości...moich kości. Otworzyłam bramę garażową, o ja pierdole jaki tu syf.... Walnęłam zapijaczone zwłoki gdzieś w kąt sama siadając na kanapie z nogami na stole, nawet nie zdjęłam maski a zasnęłam.
~Alex~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz