Westchnąłem ciężko, wstając z miejsca. Jeśli chciałem sobie zajarać, to musiałem odejść jak najdalej od tego psychopaty... Znowu zmoczyłaby mi paczkę fajek i znowu nie miałbym co jarać. Tak to jest, jak się zadajesz z Alexem...
- A ty gdzie? - spytała podejrzliwie.
-... Przejść się... - skłamałem, nie odwracając się w jej stronę. Nie usłyszałem żadnej odpowiedzi, więc uznałem, że jakoś poszło. Chociaż mogła po prostu udawać, że nabrała się na to kłamstwo...
Wyszedłem na zewnątrz, gdzie owiał mnie chłodny wiatr. Wciagnąłem powietrze do płuc, następnie wypuszczając je z głośnym westchnęciem. Wyciagnąłem z kieszeni szluga, wpakowując go sobie do ust. Nerwowo zacząłem poszukiwać zapalniczki, jednak z marnym skutkiem.
- Cholera... Nie mówcie, że zgubiłem...
Nagle moją uwagę przykuł jakiś szelest. Zmrużyłem oczy, rozglądając się uważnie. Nic jednak niepokojącego nie rzuciło mi się w oczy. Dziwne...
- Alex? Jeśli to ty, to nastraszenie mnie słabo ci wychodzi...
Nagle poczułem mocne uderzenie w głowe... Potem już nic nie pamiętam...
~Shail~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz