poniedziałek, 3 lutego 2014

Idę na leczenie. Zbieramy po złotówce.

- Alex próbuje odzwyczaić mnie od palenia... coś nowego... - mruknąłem pod nosem, rzucając za siebie przemoczoną paczkę petów. - Przez ciebie nie mam teraz co palić...
- Lecz se nogi, bo na głowę to już za późno... - prychnęła pod nosem, wylewając kolejną butelkę mineralnej na mój łeb.
- A to za co!?
- Doktor mi mówił, że gdy ktoś robi dziwne rzeczy, mam to ignorować.
- A co ja dziwnego zrobiłem? - uniosłem brew zdziwiony.
- W sumie... - zastanowiła się przez chwilę, przykładając wymownie palec do brody, a po chwili rzekła: - Nic. Ale i tak wylewanie wody na twój łeb jest śmieszne.
Przez chwilę przyglądałem jej się tempo, a w kolejnych trwających minutach zaliczyłem facepalma roku, pytając samego siebie, czy to naprawdę jest Alex. O głupoto, bądź pozdrowiona, a grzesznikom grzechy odpuszczone...
- Jesteś debilem, skoro myślisz, że zapijaczanie się i zatruwanie szlugami coś da i zmieni - odezwała się po chwili.
- A nie? Od lat stosuję tę metodę i działa. Przynajmniej jest śmieszne, jak znajdzie cię policja w opuszczonym zakładzie psychiatrycznym...
- Naprawdę, jesteś taki mądry... Tobie czaszka nie uwiera? - prychnęła sarkastycznie, wracając na swoje miejsce. - Mam nadzieję, że więcej paczek z tym cholerstwem nie masz...
- Nie..skąd... - położyłem instynktownie rękę na kieszeni, gdzie zawsze miałem tego zapas. Uśmiechnąłem się pod nosem sam do siebie.
-... Ja mam dużo butelek z wodą... - zaśmiała się dźwięcznie.


~Shail~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz