wtorek, 4 lutego 2014

Tytuł poszedł się jebać.

Westchnąłem ciężko, przewracając bezradnie oczami. Jeśli to coś miało zamiar kontrolowania tego czy palę, czy nie, to chyba wolę rzucić. Przyznaję, że Alex jest nienormalny... A może raczej nienormalna...
- Nie chcę mi się tu więcej z tobą siedzieć idioto - rzekła po chwili długiego milczenia, zeskakując zwinnie na ziemię. Zerknąłem kątem oka jak jej sylwetka powoli znika w cieniu. Poprawiła maskę, nie odwracając się i dodała jakby do siebie: - czas pomordować... <3
Pomordować mówisz? A mi się tu nudzi. Będę parszywą cholerą i zacznę bawić się w śledzenie, zamiast w zabijanie. Z resztą, o czym tu mowa. Z tym już chyba dawno skończyłem... Zaraz rozwiesze ulotki "Koniec ataków zabójcy z czarnych orłów". Wszyscy się ucieszą...
        Gdy Alex nieco oddalił mi się z pola widzenia, rozpocząłem własne śledztwo typu: "gdzie idziesz i co będziesz robił, bo ja też chcę". Z rękami w kieszeni i kompletnie nie przejmując się jej/jego opinią na temat tego, co właśnie robię, ruszyłem w nowym kierunku. Tropem tego zamaskowańca. Może trochę frajdy dostarczy, bo ostatnio wieje cholerną nudą. Do Orłów nie wrócę. Nie ciągnie mnie tam i jak myślę ze wzajemnością. Trudno - yolo, raz się żyje... Czy jakoś tak to szło...
        Po paru dobrych kwadransach, gdy Alexa na dobre zirytowała moja obecność, odwróciła się gwałtownie i z nieukrywaną irytacją syknęła:
- Długo będziesz jeszcze za mną łaził pojebie?
- Wystarczająco... - odparłem spokojnie, opierając się o drzewo. Westchnęła ciężko, mrucząc pod nosem jakieś przekleństwa kierowane pod moim adresem.
- Jesteś z siebie zadowolony?
- Tak... Przynajmniej to ja raz zatruwam Alexowi życie... - uśmiechnąłem się szatańsko.

~Shail~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz