Westchnąłem ciężko, przewracając bezradnie oczami. Jeśli to coś miało zamiar kontrolowania tego czy palę, czy nie, to chyba wolę rzucić. Przyznaję, że Alex jest nienormalny... A może raczej nienormalna...
- Nie chcę mi się tu więcej z tobą siedzieć idioto - rzekła po chwili długiego milczenia, zeskakując zwinnie na ziemię. Zerknąłem kątem oka jak jej sylwetka powoli znika w cieniu. Poprawiła maskę, nie odwracając się i dodała jakby do siebie: - czas pomordować... <3
Pomordować mówisz? A mi się tu nudzi. Będę parszywą cholerą i zacznę bawić się w śledzenie, zamiast w zabijanie. Z resztą, o czym tu mowa. Z tym już chyba dawno skończyłem... Zaraz rozwiesze ulotki "Koniec ataków zabójcy z czarnych orłów". Wszyscy się ucieszą...
Gdy Alex nieco oddalił mi się z pola widzenia, rozpocząłem własne śledztwo typu: "gdzie idziesz i co będziesz robił, bo ja też chcę". Z rękami w kieszeni i kompletnie nie przejmując się jej/jego opinią na temat tego, co właśnie robię, ruszyłem w nowym kierunku. Tropem tego zamaskowańca. Może trochę frajdy dostarczy, bo ostatnio wieje cholerną nudą. Do Orłów nie wrócę. Nie ciągnie mnie tam i jak myślę ze wzajemnością. Trudno - yolo, raz się żyje... Czy jakoś tak to szło...
Po paru dobrych kwadransach, gdy Alexa na dobre zirytowała moja obecność, odwróciła się gwałtownie i z nieukrywaną irytacją syknęła:
- Długo będziesz jeszcze za mną łaził pojebie?
- Wystarczająco... - odparłem spokojnie, opierając się o drzewo. Westchnęła ciężko, mrucząc pod nosem jakieś przekleństwa kierowane pod moim adresem.
- Jesteś z siebie zadowolony?
- Tak... Przynajmniej to ja raz zatruwam Alexowi życie... - uśmiechnąłem się szatańsko.
~Shail~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz