Zamrugałem kilkakrotnie powiekami, dając resztką snu odejść ode mnie w niebyt. Dopiero, gdy uświadomiłem sobie, że jeszcze żyję poczułem narastający ból, który chciał rozwalić mi łeb od środka. Syknąłem cicho, zaciskając palce na włosach i odchylając głowę do tyłu. Zamknąłem oczy, mając nadzieję, że denerwujące pulsowanie w skroniach ustąpi. Myliłem się jednak, a nadzieja stała się złudna.
Kątem oka zerknąłem na dziwną, ciemną postać siedzącą w kącie pomieszczenia, która przypatrywała mi się z ciekawością. Zmrużyłem oczy, chcąc wstać, jednak marnie mi to wyszło, a ja sam poczułem, że zaraz się porzygam.
- Kacyk, kacyk widzę...
- Kim ty jesteś? - jęknąłem. Postać założyła nogę na nogę, opierając się wygodnie o ścianę.
- A na kogo ci wyglądam?
A czy ja wyglądam na kogoś, kto lubi zagadki? Nie znam nikogo innego, kto nosi maskę. Chwila... A może jednak... Alex? Jeśli nawet, to jak to możliwe, skoro Alex jest facetem... Tu przede mną siedziała dziewczyna...
- Nie możliwe, żebyś ty był/a Alexem...
- A masz z tym jakiś problem, narkomanie?
- Nie...skąd...Nie myślałem po prostu, że Alex to taka...deska... - uśmiechnąłem się podle, jednak po chwili poczułem dziwnie bliski, metaliczny zapach krwi. Zmrużyłem oczy, przejeżdżając po twarzy ręką, na której została czerwona substancja. Krew?... Z nosa?... No tak, za dużo tego wziąłem...
- Masz niewyparzoną mordę... Potem dopiero żałujesz tego, co powiedziałeś, co? - splunęła jadem, poprawiając maskę. Prychnąłem pod nosem, odwracając wzrok. Co ona może wiedzieć...
- Co ty możesz wiedzieć...
- Jestem Alex. Uwierz mi - wiem dużo.
- Więc po co mnie tu przywlokłe...łas... Mogłem tam zostać. Towarzystwo tragicznie zmarłych, psychicznie chorych wcale mi nie przeszkadzało...
- Widać, że z głową to już masz coś nie tak... - westchnęła, udając współczucie.
- Taa... Nie tylko ja...
- A nie mówiłam... Za byle kogo się uważasz i myślisz, że wszystko możesz, a gówno możesz... Nie pyszcz tak... Nie pomogłam ci po to, aby teraz wysłuchiwać twoich użaleń i jęków...
- Więc ci mówię kurwa, że mogłaś mnie tam zostawić...
- Cóż... Wtedy nie miałabym takiej zabawy.
- Zabawy?
- Śmiesznie jest na ciebie patrzeć...
Zaśmiała się podle, układając wygodnie na belce.
~Shail~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz