wtorek, 20 maja 2014

#Yolo

Zmrużyłem delikatnie oczy, przyglądając się nieruchomej twarzy dziewczyny. Mimo wielu blizn, wyglądała całkiem spokojnie. Jakby w ogóle nie była tym, za kogo ją uważano. Długie, czarne włosy opadały miękkimi falami na ramiona, czasami zakrywając policzki.
- To jest Alex?... - spytałem sam siebie, pogrążając się w głęboką zadumę. To wszystko cholernie ze sobą nie pasowało. Wszystko się zjebało. Dlaczego nie może być tak, jak wcześniej.
   W ten powieki dziewczyny drgnęły delikatnie, a ona sama otworzyła oczy. Widząc mnie, siedzącego w drugim końcu pomieszczenia i swoją maskę nieruchomo spoczywającą obok niej, chciała zerwać się gwałtownie, jenak rana nie pozwoliła jej na to i syknęła z bólu, zaciskając powieki.
- Cze...mu...
- Nie trudź się - mruknąłem od niechcenia, wstając z miejsca.
- Co...? - spojrzała się na mnie niezrozumiale, z trudem podnosząc się na łokciach.
- Odchodzę... To można nazwać ostatnim spotkaniem... Alex...
Wreszcie dowiedziałem się, kim jesteś...

~Shail~

środa, 14 maja 2014

Pozdro z angla

Nie lubię tego uczucia gdy ktoś na mnie patrzy... Nienawidzę wzroku ludzi, gdyby mogli okradli by cię ze wszystkiego, z duszy też. Jakiej duszy? Jestem potworem bez duszy. Tylko mordercą i hakerem. Świetne odkrycie Alex, brawo..
Nie chciało mi się nawet otworzyć oczu. Tak jestem leniwa i co? Mi z tym dobrze, szkoda tylko że mieszkam w garażu.... A nie przepraszam... Przecież jestem martwa. Pozdro z nicości, zaraz wrzucę na fejsbuczka słit focie. Hmm... Dziwne że nie trafiłam do piekła, ale może to dobrze bo nie znam niemieckiego. Raz chce żeby orły przepadły... Raz ich ratuję.. a może ratuję tylko Naye? Nie jest aż taka zła... No może jest ale ciii... Teraz pewnie ten ćpun zajmie mój garaż. Baka....

Pozdro z zaświatów
~Alex~

sobota, 10 maja 2014

Zabawa z prądem

Biegłem przez ociekające kroplami wody i przesiąknięte wilgocią korytarze. Słyszałem z oddali przyciszone głosy, które zdawałoby się, oddalały, a z czasem przybliżały. Nie przejmowałem się tym jednak. Wiedziałem, że nie zajrzą w te zakamarki, gdyż nawet do głowy pewnie im nie przyjdzie, że mogę tu być. Myślą pewnie, że już od dawna opuściłem ruiny i tak po prostu sobie uciekłem. Ja nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa, moi mili.
    Wszedłem w ostry zakręt, gdy w tej samej chwili parę metrów przede mną zamajaczyła dziwna, zniekształcona sylwetka jakiegoś chłopaka. Zmrużyłem delikatnie oczy, robiąc powolne kroki w jego stronę.
- Ha! Kogóż moje oczy widzą. Czy to nie ten cały "szef" wróbelków? - zakpił, śmiejąc się parszywie.
- A ja cię, kurwa, znam? - spytałem niby od niechcenia, wkładając ręce do kieszeni. Chłopak otwarł usta, jakby chcąc coś powiedzieć, jednak po chwili szybko je zamknął.
- Nie, ale zaraz poznasz jak smakuje prawdziwy ból! - warknął pod nosem i wyciągając spluwę, wymierzył ją we mnie. - Jesteś bezbronny!
Wow, takie spostrzegawcze. A ty stoisz w wodzie, kutasie. - Hej, spójrz tam, za tobą - powiedziałem, wskazując palcem za niego. Wzdrygnął się ledwo zauważalnie, jednak nie móc oprzeć się pokusie, zrobił gwałtowny zwrot. W tym samym czasie złapałem za leżący nieopodal kabel, który nadal wypluwał z siebie mnóstwo, małych iskierek. Jednym, krótkim skokiem znalazłem się przy ów chłopaczynie, puszczając kabel, który z pluskiem uderzył o kałużę. Chłopak został zaatakowany dużą dawką prądu, po czym opadł bezwładnie na ziemię.
     W ten jednak moją uwagę przykuła skulona sylwetka leżąca na ziemi. Chociaż może i nie była skulona, a to były tylko moje wyobrażenia. Tak, czy siak, przebywszy parę krótkich metrów w końcu mogłem stanąć przed nieprzytomnym truchłem. Wzdrygnąłem się prawie, że niezauważalnie, gdy leżącym ów truchłem okazał/ła się być Alex. Kucnąłem przy niej, dwoma palcami dotykając skóry na szyi, gdzie wyczułem słaby puls.
- Żyje... - mruknąłem pod nosem, po czym jakby chcąc się upewnić, rozejrzałem wkoło. Następnie swój wzrok znów przeniosłem na dziewczynę.
Paskudna rana...
Wziąłem ją na ręce, ruszając dość szybkim krokiem przed siebie. Jeśli się nie pośpieszę, ona się wykrwawi. (i zabrudzi płaszcz xD)
     Po jakimś czasie, który zdawał by się być wiecznością znalazłem się w miejscu, gdzie wreszcie panował spokój i cisza. Tak, miałem na myśli tajemny garaż Alex'a. Przecież nie pójdę do ruin. Wcześniej musiałoby mnie chyba pojebać do reszty.
     Ułożyłem dziewczynę mniej więcej, abym mógł dostać się do jej rany, po czym zdjąłem płaszcz. Nie wiem, czy była tu mowa nawet o bandażach.
Chociaż... 
Chcąc, nie chcąc, zacząłem grzebać po różnych zakamarkach tegoż o to miejsca. Nie miałem w końcu wyboru, opierdol dostanę potem. Chuj z tym.
- Aha! - zawołałem entuzjastycznie, gdy mój wzrok natrafił na białą, zwiniętą rolkę. Złapałem bandaż, po czym usiadłem obok Alex'a. Szczerze, to ręce trzęsły mi się jak u początkującego epileptyka, bądź u nachlanego. Starałem się jednak jako tako zatamować krwawienie, a następnie opatrzyć ranę.
- Powinno wytrzymać... - powiedziałem po chwili, gdy skończyłem. Westchnąłem ciężko, odgarniając włosy z czoła i wycierając zakrwawione ręce. Mój wzrok spoczął jednak na... masce. Tak, na masce. Ciągle ją miała. Jednak pod maską ciągle kryła się twarz. Siłując się tak sam ze sobą, w końcu postanowiłem tego nie robić i dać za wygraną. Powolnym ruchem zbliżyłem rękę do jej maski, po czym delikatnym ruchem zsunąłem ją z twarzy. Moje oczy rozszerzyły się gwałtownie, widząc jej twarz, a wszystko dookoła przestało nagle istnieć.

~Shail~

piątek, 9 maja 2014

Far away, when you're gone

Szedłem szybko, nie mając zamiaru nawet odwrócić głowy i uraczyć ukradkowym spojrzeniem truchła leżące na ziemi. Jedyna myśl, która uporczywie tłukła mi się po głowie była ta, która pobudzała do działania i krzyczała na cały głos, abym stąd odszedł. Daleko. I nie wracał nigdy. Nie oglądał się za siebie. Przeszłość właśnie ma to do siebie. Nie chcesz o niej pamiętać, chcesz zapomnieć. Ona jednak nadal pozostaje, przypominając ci o swoich błędach, które popełniłeś, a których chcesz się zarówno tak bardzo ustrzec.
Zamknij mordę, muszę odejść...Odejść. Co to w ogóle znaczy? Zapomnę? Nie, na pewno nie. Więc po co chcę to zrobić. Aby stać się tym "zapomnianym, który zniknął"?...
   Stanąłem gwałtownie w miejscu, a ostatnie kroki odbiły się echem od betonowej ziemi pod moimi stopami. Wypuściłem dotąd trzymane powietrze w płucach, które utworzyło charakterystyczną parę. Przed chwilę siłowałem się sam ze sobą, aż w końcu odwróciłem się na pięcie, zmuszając się do biegu. Moje ciało robiło wszystko na przekór mojemu umysłowi. Nie mogłem się jednak zatrzymać.
Alex... Gdzie jesteś... 

~Shail~

środa, 7 maja 2014

Postrzelony Psychopata

To była tylko chwila, chwila zamyślenia, a potem był tylko ból i rozpacz. Gdy skończył się ostatni magazynek zaczęłam powoli kierować się do wyjścia. Wiedziałam że orły uciekły, już dawno. Byłam prawie poza ich terytorium gdyby nie snajper. Głupia ja, nie zauważyłam go... Teraz nedznie leżę w kałurzy krwi starając doczołgać się do mojej "kwatery".
Żałosne ze mnie stworzenie, takie słabe i nędzne... I co teraz wielki Alex zrobisz hm? Twoje życie zakończył jakiś snajper z kartonowców ... Gorszej śmierci chyba nie ma... Poza śmiercią pod kołami małego, różowego rowerka...
Zaczynały pojawiać się czarne plamy, a po chwili widziałam podwójnie... Ciemność...

~Alex~